Psia Terapia

W dżungli życia,w życia buszu zawsze Ci pomogą cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon . L.J.Kern

Felietony

  • czwartek, 11 lipca 2013
    • Czyńmy świat lepszym

      Oj, znowu mi się nazbierało... Atakują mnie obrazki i teksty o uboju rytualnym, zwłaszcza przedstawiające cierpienie i przerażenie zabijanych zwierząt, ale też złość i obawy ludzi, którzy boją się stracić pracę, jeśli sejm zabroni uboju. Atakują mnie wrzeszczące w zoo przed wybiegiem dla zwierząt dzieci z wycieczki i towarzyszące im błogie uśmiechy opiekunek. Atakuje mnie relatywizm niektórych posłów, którzy potrafią z jednej strony opierać się o wartości chrześcijańskie, a z drugiej przyklaskiwać zabijaniu. Atakują mnie rocznice bratobójstwa na Wołyniu, w Jedwabnem, w Srebrenicy.

       Immanuel Kant w "Metafizyce moralności" szuka sposobu na zmniejszenie okrucieństwa ludzkiego i utraty człowieczeństwa "(...) powstrzymywanie się od traktowania zwierzą (...) w sposób gwałtowny i okrutny wydaje się jeszcze bardziej wskazane dla człowieka, jeśli rzeczywiście chce on uszanować obowiązek wobec samego siebie: bo czyny takie osłabiają w człowieku odruch współczucia dla istot cierpiących, naruszając przez to, a z czasem zgoła rujnując tę wielce użyteczną dla moralnych więzi międzyludzkich podwalinę."  Wiele w psychologii napisano na temat agresji. Szukano jej przyczyn od biologicznych podstaw (np. zmniejszona ilość serotoniny w płynie mózgowo-rdzeniowym), przez psychologów społecznych (którzy widzieli ją jako reakcje na frustrację, reakcje wyuczoną przez naśladowanie, lub instrumentalne zachowanie, które pozwalało osiągnąć cel), aż do psychoanalityków, którzy jak np. Freud upatrywał popędu śmierci (tanatos) w naturze ludzkiej.

      Przyglądam się ludzkim motywacjom. Staram się nie oceniać, tylko zrozumieć. W terapii czasem zmienić, pokazać, że można inaczej. Im więcej skupienia na rzekomej swojej wartości, dbałości o swoje imię, dążenia do swoich celów, idei i korzyści, tym mniej empatii i patrzenia na inne stworzenia (czytaj ludzi i zwierzęta) jako inne równie ważne podmioty, mające swoje pragnienia, a czasem i swoje uwikłania. Im większe nadajemy sobie znaczenie, to co się nam należy i to nad czym możemy mieć władzę, tym okrutniejsi potrafimy być w swoich dążeniach, zarówno do zwierząt, jak i ludzi i to często najbliższych. Im ważniejsi i bardziej omnipotentni się czujemy, tym bardziej panoszymy się w cudzym świecie, świecie innych narodów, jak i świecie przyrody. Bo znacznie trudniej jest spojrzeć nie na to co ja chcę, tylko na to co moje zachowanie może zrobić drugiemu, czym ono dla niego będzie? Brniemy przez świat, w którym często ludzie przeżywają relacje tylko na zasadzie bycia katem lub ofiarą, albo panem i podwładnym. I tak wchodząc do zoo, lub do lasu ci "panoszący się" zachowują się nie jak goście, tylko jakby wszystko im wolno było, bez szacunku do zwierząt,  których jest to dom. I tak czując się ponad zwierzętami, traktują je nie jak ich opiekunowie, tylko jak ktoś kto może je dowolnie wykorzystać. I tak, traktując innych ludzi jako gorszych, może zrobić z nimi wszystko, łącznie z pozbawieniem ich życia. I tak tam gdzie własne pragnienie zysku i konsumpcja, tam brak miejsca na myślenie o krzywdzie innych stworzeń. Bo tam gdzie kat i ofiara, nie ma miejsca na opiekuńczość, empatię, współczucie, miłość.

      Nie wiem co jutro zadecyduje  sejm w sprawie uboju rytualnego. Sporo nacisków ze wszystkich stron.  Mogę jedynie mieć nadzieję, że większość stanie po stronie najwyższych, dobrych wartości, a nie narcystycznych obaw, że będziemy "głupkami Europy" (zgodnie z myśleniem, że jeśli w  wielu krajach dopuszczony jest ubój rytualny, to dlaczego mamy być gorsi).

      Wiem, że w naszym małym świecie, często ograniczonym do domu i pracy sami możemy czynić świat lepszym, patrząc nie wciąż na siebie i swoją domniemaną krzywdę, tylko na relacje z innymi (ludźmi i zwierzętami) z szacunkiem, ciekawością, sympatią i współczuciem. Mamy w końcu rozum i możliwość wyboru między swoimi motywacjami. Bo w konsekwencji, lepiej chyba powtórzyć za Matką Teresą z Kalkuty: "Wolę popełnić pomyłkę, ponieważ jestem zbyt dobra, niż dokonywać cudów bez odrobiny dobroci".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Czyńmy świat lepszym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 lipca 2013 12:36
  • czwartek, 27 czerwca 2013
    • O motywacjach

      Jak przystało na Psią Terapię czasem muszą pojawić się treści trochę psychologizujące. Było już "O wychowaniu", było "O miłości", było "O komunikacji", przyszła pora na "O motywacjach".

       Katarzyna Pisarska zainicjowała wakacyjną akcję "Weź mnie", akcję wspieraną przez portal Miliony Przyjaciół, dla którego zdarza mi się coś napisać. Celem akcji jest uwrażliwienie ludzi na wakacyjny los naszych pupili, zachęcenie do brania ich na urlop, lup zapewnienie im godziwej opieki, a przeciwstawianie się pozbywaniu się przeszkadzającego psa lub kota. Ta akcja zainspirowała mnie do zastanowienia się kto i dlaczego pozbywa się w wakacje psa? Dlaczego jedni tak mają, że myślą o urlopie nie tylko pod swoim kątem, ale i kątem posiadanych zwierząt, a inni pozbywają się zwierzęcego balastu? Moim zdaniem głównymi winowajcami są:

      1. Przedmiotowe traktowanie zwierząt. W takim podejściu do zwierząt, zwierzę nie jest odrębnym podmiotem w świecie, ze swoimi prawami, potrzebami, życiem, tylko służy człowiekowi. Ma mu być podległe i dla jego korzyści. Takie podejście można zobaczyć i u osób, które traktują zwierzę jak zabawkę, rozrywkę, lub żądają od niego posłuszeństwa nawet wbrew jego naturze. Pies, który nie słucha, ugryzie ze strachu, albo w obronie własnej, prawdopodobnie przez taką osobę zostanie przywiązany do drzewa w lesie, lub wyrzucony na ulicę, a często będzie wcześniej pobity. Przedmiotowe traktowanie można też spotkać u niektórych hodowców i rolników. Jak zwierze jest przydatne, to może być, ale kiedy jajek nie daje, na mięso się nie nada, mleka nie da, wozu nie pociągnie, przestaje szczekać na złodzieja, lub łapać myszy, przestaje być potrzebne. Często to los starych lub chorych zwierząt, którym odmawia się prawa do opieki na starość lub w chorobie. Ale przedmiotowe traktowanie to też kupno psa lub kota dla rozrywki dziecka. Kiedy pupil zaczyna przeszkadzać i robi się uciążliwy, wtedy dyskretnie można się go pozbyć, gubiąc go w lesie, zostawiając w schronisku, czy na ulicy.

      2. Konsumpcyjny styl życia. Konsumpcja króluje w naszych czasach. Powszechna jest ocena innych po tym ile mają, co na sobie noszą i za ile, gdzie  byli, na jakich plażach leżeli, jak wyglądają i spędzają czas. No i z kim, oczywiście. Wystarczy popatrzeć na portale społecznościowe, publikowane zdjęcia. Cóż, lubimy się chwalić... Taki styl lansuje też większość gazet, celebrytów. Posiadanie zwierząt w takim wypadku zdecydowanie przeszkadza, no chyba, że się ma pupila, którego można włożyć do torebki, gustownie ubrać i pokazać się z nim jak z kolejnym gadżetem.  Można mieć jeszcze pupila modnego, bo wyraźne są też mody na określone rasy psów.  Jeżeli częstym źródłem naszych decyzji jest właśnie motywacja "konsumpcyjna", którą bardziej psychologicznie można określić narcystyczną, to biedne są czasem te pupile. W stylu konsumpcyjnym człowiek łatwo ulega konsumpcyjnemu chciejstwu, wkurzając się na przeszkody, które mu to chciejstwo ograniczają. Tak więc jeśli pupil przeszkadza wygodnemu życiu, rodzinnym wyjazdom wakacyjnym, lotom na Fuerteventurę, czy w inne modne miejsce, to się go trzeba pozbyć, bo przeszkadza, nie pasuje do stylu życia. I pupil trafia do schroniska. Znam też inne sytuacje, że osoby po rozstaniu nie były już zainteresowane opieką nad zwierzęciem, które wcześniej kupiły i zwierzak znowu szukał właściciela. Bo razem to się można pochwalić posiadanym stworem, ale już jak się jest osobno, to zainteresowanie nim spada do zera. Zapomnieli, że wzięcie za coś odpowiedzialności, poświęcenie uwagi, czasu, sił drugiej osobie, jak i zwierzęciu to cnoty, a nie przykry obowiązek. A cnoty to już nie konsumpcja, tylko zupełnie inna bajka, o której niestety jakoś mało słychać w naszych czasach...

      3. Prymitywne podejście do zwierząt, oparte na przesądach i niedouczeniu.  Brak wiedzy, lub zła wiedza to niestety częsty powód złego traktowania zwierząt. Bo przy takim myśleniu, to pająka trzeba zabić, przed nietoperzem trzeba chronić włosy, a pies to sam się wyżywi i utrzyma przy życiu, więc po co o niego dbać. Niestety to częsty obrazek smutnego losu psów i kotów wiejskich. Jak nie wiadomo co z psem zrobić, to się go wyrzuca, topi w rzece, lub stawie (niestety wciąż dość częsty los szczeniaków i kociaków), lub przywiązuje do drzewa w lesie. Pamiętam jak kiedyś dałam wiejskiej rodzinie suchą karmę dla Burka przy budzie i chyba z 3 razy powtarzałam aby miał wodę w misce, bo to bardzo ważne. Mam nadzieję, że pamiętali (bo nie wyglądali na takich co złą wolę mięli). Edukacja, to jedyne co może pomóc w tej sytuacji. Ostatnio znany też był na fejsbuku przypadek psa Gucia uwiązanego przy budzie na środku pola, na totalnym pustkowiu (wśród innych łąk i pól). Miał przeganiać gęsi, które niszczyły uprawy. Zainteresowali się nim obrońcy praw zwierząt i co się okazało, rodzina w zasadzie o Gucia dbała, lubiła go, wcześniej trzymała w domu i na podwórku, tylko im się wydawało, że pies tak może mieszkać kilka tygodni na środku pola i gęsi przeganiać...

      A przy okazji warto się zastanowić jakie motywacje nami kierują w życiu? I czy potrafimy się powstrzymać od działania, kiedy u jego genezy tkwią złe motywy (np. silna złość, zazdrość, skupianie się na swojej wartości)? Ale to już czasami temat na psychoterapię ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 czerwca 2013 19:02
  • czwartek, 23 maja 2013
  • sobota, 18 maja 2013
    • Jeż na prezent

      Podobno najbardziej popularnym prezentem  tego roku na I Komunię Św. jest... pigmejski jeż afrykański. Nie wiem czy hodowcy jeży się cieszą, że będą mieć większy zbyt, czy martwią, że na jesień (lub już latem, przed urlopem) część sprezentownaych jeży może wylądować w lesie. Drogi rodzicu, ciocio, wujku, babcio, dziadku, rodzicu chrzestny, czy inny gościu komunijny, za nim kupisz dziecku jeża pomyśl:

      1. Czy jesteś pewien, że jeża chce również dorosły opiekun dziecka? Bo to on będzie za owego jeża przede wszystkim odpowiedzialny, a nie 8-latek, który go dostanie. Czy rodzic dziecka będzie jeża kąpać, zmieniać mu ściółkę, chodzić do weterynarza w razie potrzeby, zapewniać jeżowi zabawę, a przede wszystkim edukować swoje 8 letnie dziecko, jak należy obchodzić się ze zwierzęciem?

      2. Czy jesteś gotów sam zaopiekować się jeżem, lub wiesz gdzie taką opiekę znaleźć, jeśli okaże się on nietrafionym prezentem?  Bo nagle okaże się, że jeż ugryzł, jeż nie chce się bawić wtedy kiedy dziecko chce, albo dziecko ma alergie na jeża? Lub też okaże się, że jeż jest zdecydowanie zwierzęciem, a rodzina myślała, że to taka raczej  interaktywna zabawka będzie... I co wtedy z prezentem?

      3. Czy jesteś gotów zaopiekować się jeżem jeśli rodzina nie będzie chciała go wziąć na wakacyjny wyjazd?

      4. Czy dziecko jest na tyle dojrzałe i odpowiedzialne, czy posiada informacje o jeżach, czy jest delikatne, aby powierzyć mu żywe stworzenie? Czy dziecko pragnie zaspokoić swoje potrzeby zależności, opieki nad innym stworem, czy też chce jeża bo to modny obecnie gadżet i połowa klasy będzie mieć jeże?

      5. Czy potrafisz dziecku odmówić i wiesz co robić jak zacznie z tego powodu histeryzować? Czy potrafisz uczyć dziecko czekania, cierpliwości, odpowiedzialności? Czy potrafisz je pocieszyć i być z nim wtedy, kiedy się rozpłacze, lub wkurzy, że nie może mieć teraz jeża? Bo większą sztuką jest poradzić sobie z trudnymi emocjami dziecka, być z nim wtedy, nie wyrzucać go do pokoju, ani poskramiać krzykiem, czy karami, niż ulegać z obawy przed fochem dziecka jeśli mu się czegoś nie kupi. Dojrzałością jest umieć wytłumaczyć dziecku co jest wartością prawdziwą w życiu, a czym nie warto się przejmować, np. tym, że wszyscy coś mają, a ja nie. Bo prawdziwa dojrzałość, to nie samo "manie" jeża, tylko bycie dobrym opiekunem  jeża. Nie ma wartości tylko w samym posiadaniu. Jest za to wartość w umiejętności opiekowania się żywym stworzeniem. I tego warto uczyć nasze dzieci.

      6. Czy też wreszcie kupujesz jeża, bo to tańszy prezent niż tablet czy komputer?

       

       Jakie są właściwe odpowiedzi na te pytania nie będę pisać. Niech ten tekst będzie przedkomunijnym rachunkiem sumienia dla potencjalnych nabywców jeży.

       

      PS. A jutro obiecany psi wpis. Na razie psy pojechały na fotograficzny wybieg weekendowy (czytać działkę:)))

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „Jeż na prezent”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      sobota, 18 maja 2013 14:41
  • czwartek, 14 lutego 2013
    • O miłości

      Było już kiedyś "O wychowaniu", a dzień św. Walentego jest dobrą okazją do napisania tekstu o... miłości.  Bo chyba niejeden z miłośników zwierząt zastanawiał się jak to jest z tą miłością do zwierząt: że nie wszyscy o zwierzęta dbają, że czasem ci co deklarują obronę praw ludzkich mają w nosie los zwierząt i odwrotnie, że są też tacy co nie  potrafią kochać ludzi i zastępują to dziwną miłością do zwierząt. Więc jak to z tą  miłością jest?

      Obserwuję, że bardzo często ludzie zastępują sobie miłość do ludzi, kochaniem zwierząt. Bo ludzi kochać czasem ciężko, a na zwierzę można projektować bardzo wiele, bo mniej się buntuje, nie powie co myśli, jest  zależne od miski, spaceru i pielęgnacji od właściciela, słodko patrzy w oczy, siada na kolanach i podstawia grzbiet do głaskania.  I tak zaczyna się antropomorfizowanie stwora, wkładanie mu do głowy ludzkich uczuć i intencji. Jak zwierzak jest potulny, to wtedy jest cudowny, kochany, jedyny, najlepszy, taki który zawsze kocha i uwielbia pańcię lub pana i zazwyczaj w wyobrażeniu takiej pańci, lub takiego pana, jedyny, który tak mocno ich kocha. A jak stwór zacznie się buntować przeciwko takiej miłości właściciela, to jest złośliwy, wyrachowany, niegodziwy i nie wiadomo co jeszcze, można mu przypisać z ludzkich emocji...  I wcale to nie jest mądre kochanie, zarówno to idealizujące zwierzę, jak i to dewaluujące je. Bo to kochanie nie ma nic wspólnego ze zrozumieniem posiadanego stwora, zrozumieniem jego potrzeb, cech zwierzęcych, czy komunikacji. Zrozumieniem tego, że w inny niż ludzie sposób, odbiera świat. Że ma instynkty, że czuje, że się boi i czasem ze strachu gryzie, że broni terytorium, ucieka bo świat zewnętrzny jest ciekawszy w danym momencie niż pan i pańcia, że myśli jak zwierzę, a nie człowiek, więc nie ma sensu przypisywać mu ludzkich intencji. Często też takiej miłości do zwierząt towarzyszy trudność w kochaniu ludzi, a nawet patrzenie na ludzi przez pryzmat negatywnych wyobrażeń. Łatwo wówczas oskarżać innych o złe intencje, brak uwagi, niezrozumienie, czy głupotę, mimo, że ktoś inny te same intencje i zachowania zinterpretuje inaczej.

      Jest też jeszcze inna postawa, tzn. obrona praw zwierzęcych, działanie na ich korzyść, a przy tym spora dawka agresji do ludzi, zwłaszcza takich, którzy ośmielają się łagodzić tę walkę na rzecz zwierząt, lub mieć inny pogląd. Mimo, że popieram często daną ideę i obronę jakiejś zwierzęcej sprawy, to niestety zniechęcają mnie takie postawy, które nie są w stanie tolerować odmienności, lub agresywnie wytykać czyjeś domniemane błędy.

      Trzeba też wspomnieć o drugiej stronie medalu, czyli o tych  co walczą o ludzkie prawa, ale przy tym agresywnie odnoszą się do tych co bronią praw zwierząt. Dla mnie niestety taka postawa, też niewiele ma do czynienia z miłością, nawet do ludzi, tylko raczej z walką o ideologie, a nie miłość.

      Więc jak kochać  w tym dniu Walentego i w dniach kolejnych życia? Przede wszystkim kochać ludzi, a jak się dobrze kocha człowieka, to i do zwierząt ma się serce. Patrzeć na człowieka nie tylko na to co pokazuje zewnętrznie. Bo ta fasada często jest obroną i za czymś co może nam się wydawać mało przyjemne (wyniosłość, szorstkość, skupianie na sobie uwagi, itp.), kryje się czyjś wewnętrzny dramat: lęki przed oceną, negatywna interpretacja intencji innych osób, poczucie samotności, traumatyczne doświadczenia, straty itd. Bywa też odmiennie, że fasada na pierwszy rzut interesująca, a jak zajrzeć do środka to tłumiona złość, brak akceptacji siebie, lęki... To taka trochę terapeutyczna postawa, ale bardzo dobrze ucząca akceptacji człowieka, sympatii do jego człowieczeństwa (mniej lub bardziej poranionego) i nie oceniania go pochopnie. A jak ktoś woli formę bardziej duchową, ewangeliczną, to można taką postawę nazwać "Oto człowiek". O takiej postawie mówił dominikanin Joachim Badeni w rozmowach z kobietami, kiedy pokazywał im jak wydobyć się z niechęci do ludzi, oceniania: "wobec tego CZŁOWIEKA byłam wewnętrznie nieżyczliwa, (...) okazałam niechęć, odrazę. W czasie posiłku- podsunęłam temu człowiekowi byle jak talerz: Jedz sobie, masz!; przeszłam koło niego z tak wyraźną obojętnością." Czyli najpierw zobaczyć Człowieka.

      A jak już kochamy ludzi, to najlepszym wyrazem naszej miłości do zwierząt będzie zadbanie o to, abyśmy mieli do nich szacunek i przestrzegali ich praw. I tyle chyba powinno wystarczyć na dzień św. Walentego i dni kolejne :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „O miłości”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 lutego 2013 14:12

Kalendarz

Wrzesień 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

tekst alternatywny

Szczypta Świata - produkty Fair Trade, yerba mate, muzyka Putumayo, chusty do noszenia dzieci, biżuteria etniczna Psy, rasy psów, pies w hodowli, psy rasowe, wszystko o psach PustaMiska - akcja charytatywna

Opcje Bloxa