Psia Terapia

W dżungli życia,w życia buszu zawsze Ci pomogą cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon . L.J.Kern

Artystycznie

  • poniedziałek, 01 kwietnia 2013
    • To nie żart

      Rzeźby  Męża, Kaśki i Luśki pojawiły się w telewizji WTK i w internetowym wydaniu Gazety w tym miejscu, i jeszcze tu :) Cieszymy się bardzo. Prawdziwy happening się zrobił z tego rzeźbienia i fotografowania, bo obok naszych stworów zaczęły powstawać i inne, robione przez parkowych spacerowiczów, a przy naszych rzeźbach to całe rodziny się ustawiały do zdjęć (opłat jednak nie pobieraliśmy ;)

      A wczoraj moja dzieciarnia z mężem dobudowała jeszcze obok zająca i kury, baranka i jeża:

       

      Dziś za to powstało igloo i kolejny wielki zając, na naszej leśnej działce (tym razem bez foty, bo aparat w domu został). I gdyby nie lecący żuraw nad polami, to można by się cieszyć że piękną zimę mamy, a tak to tylko pogodowy żart prima aprilisowy, z którego ptaki to się mało cieszą. Żurawia nie uwieczniliśmy (z przyczyn już opisanych), za to dwa dni temu wypatrzyłam w przydomowym, poznańskim ogródku zdesperowanego krogulca, któremu udało się upolować dzwońca odwiedzającego nasz karmnik. I nie ma co się oburzać na drapieżnika, bo niełatwy jego los tej przedłużającej się zimy. Aby przetrwać w chłodzie, musi dziennie minimum dwa małe ptaszki upolować. A małe ziarnojady też nielekko mają, choć u mnie i sąsiada na szczęście stołówka wciąż czynna. Najbardziej szkoda żurawi i bocianów, które w poszukiwaniu jedzenia pojawiły się nawet w pobliskim mi parku (bocian przechadzał się koło śnieżnego zająca w Wielką Sobotę) i na wysypisku śmieci. I to też nie żart, choć pewnie lepiej by było gdyby był...

      Krogulec (Accipiter nisus)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „To nie żart”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 kwietnia 2013 15:12
  • środa, 27 marca 2013
    • Świątecznie, czyli tarzanie w śniegu i zające

      Nie było biało w Boże Narodzenie, to będzie śnieg na Wielkanoc. Im więcej słońca, tym mniej mi zaczyna ta białość przeszkadzać. Nawet ponownie dostrzegam urok śniegu. Wczoraj wpadł mi w oko program Cejrowskiego, gdzie małżeństwo z 3 dzieci opowiadało o swoich podróżach po całym świecie. Ich dzieciaki jako atut takich podróży wskazały na możliwość ulepienia bałwana w lipcu. Cóż, ja się chyba wybiorę ulepić bałwana z dziećmi w kwietniu. Może to nie lipiec, ale i tak nieźle i podróżować nie trzeba ;) Na razie przy drzwiach wejściowych wciąż stoją narty biegowe i sanki (regularnie używane), z szaf wysypują się czapki i szaliki, Teri tarza się w każdej większej zaspie:

       

       

      Za to Kaśka próbuje dostroić się do kalendarza w swoich produkcjach. Na fali ptasich przylotów, powstał gęsi obrazek:

      A w zeszłym tygodniu wyprodukowała wściekle niebieskiego zająca ("musi być taki, bo kolor jest potrzebny w tym biało-czarnym świecie za oknem"-stwierdziło dziecko) i równie wściekle żółtego kurczaka:

      A ja pomimo zimowej aury, zaczynam żyć nadciągającym świętowaniem, więc już dziś życzę wszystkim zaglądającym tu w najbliższe dni, wielkanocnej przemiany i radosnego odrodzenia, na przekór zimowemu  zastojowi za oknem :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Świątecznie, czyli tarzanie w śniegu i zające”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      środa, 27 marca 2013 19:53
  • sobota, 09 marca 2013
    • Koń dla Heleny

      Dla pięknej, choć nie Trojańskiej. Na imieniny. Zrobiony przez Kaśkę (12l) w dwa wieczory. Bo dziewczynki w tym wieku to tak mają, że koniki kochają wszelakiej maści. Jednym to zostaje na starsze lata, innym się na mniejsze futrzaki przerzuca. Ja należę do tej drugiej kategorii, choć w nastoletnim wieku też do pobliskiej stadniny biegałam. A dziś? Boję się wsiąść na konia, że niby za stara jestem i się połamię... ;))) Tak więc w nawrocie zimy, która wcale mi się nie podoba, nie pozostaje nic innego jak tworzyć, choćby konie na imieniny dla tych dziewczynek, które na etapie fascynacji konikami jeszcze pozostają.

      A jak zrobić takiego "łatka"? Wycina się formę z kartonu, okleja szarym papierem, a potem skrawkami materiału. Na koniec dokleja grzywę, ogon, oko i przykleja się do deseczki (trochę trzeba poczekać aby się spionizował). I jest koń dla Heleny. A wkrótce Kaśka rozpocznie produkcję konika na nasz domowy parapet, aby zastąpił zimowego renifera, który wciąż stoi i spogląda na ponownie zaśnieżony park. Wiosno wracaj!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Koń dla Heleny”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      sobota, 09 marca 2013 14:54
  • sobota, 02 lutego 2013
  • sobota, 22 grudnia 2012

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

tekst alternatywny

Szczypta Świata - produkty Fair Trade, yerba mate, muzyka Putumayo, chusty do noszenia dzieci, biżuteria etniczna Psy, rasy psów, pies w hodowli, psy rasowe, wszystko o psach PustaMiska - akcja charytatywna

Opcje Bloxa