Psia Terapia

W dżungli życia,w życia buszu zawsze Ci pomogą cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon . L.J.Kern

Wpisy

  • czwartek, 04 lipca 2013
    • Psia Terapia poleca

      Taaak, mam wakacje, choć w mieście. Ale wakacje od pracy i bloga. Nowy wpis szykuję, znowu troszkę biograficzny i w bólach powstaje (tym bardziej, że Nastolatka dotyczy, który oprotestował wykorzystywanie swojej osoby na moim blogu ;)

      A jeśli chcecie coś poczytać o sprawach zwierząt to polecam ostatnie wydanie- 17, Stacji7, prawie całe poświęcone ubojowi rytualnemu i chrześcijańskiemu patrzeniu na zwierzęta.

      W poniedziałek pojawi się też mój tekst o wakacjach w Milionach Przyjaciół, tam też warto zajrzeć.  Choć może wcześniej uda mi się skończyć te biograficzne wspomnienia...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      czwartek, 04 lipca 2013 19:16
  • czwartek, 27 czerwca 2013
    • O motywacjach

      Jak przystało na Psią Terapię czasem muszą pojawić się treści trochę psychologizujące. Było już "O wychowaniu", było "O miłości", było "O komunikacji", przyszła pora na "O motywacjach".

       Katarzyna Pisarska zainicjowała wakacyjną akcję "Weź mnie", akcję wspieraną przez portal Miliony Przyjaciół, dla którego zdarza mi się coś napisać. Celem akcji jest uwrażliwienie ludzi na wakacyjny los naszych pupili, zachęcenie do brania ich na urlop, lup zapewnienie im godziwej opieki, a przeciwstawianie się pozbywaniu się przeszkadzającego psa lub kota. Ta akcja zainspirowała mnie do zastanowienia się kto i dlaczego pozbywa się w wakacje psa? Dlaczego jedni tak mają, że myślą o urlopie nie tylko pod swoim kątem, ale i kątem posiadanych zwierząt, a inni pozbywają się zwierzęcego balastu? Moim zdaniem głównymi winowajcami są:

      1. Przedmiotowe traktowanie zwierząt. W takim podejściu do zwierząt, zwierzę nie jest odrębnym podmiotem w świecie, ze swoimi prawami, potrzebami, życiem, tylko służy człowiekowi. Ma mu być podległe i dla jego korzyści. Takie podejście można zobaczyć i u osób, które traktują zwierzę jak zabawkę, rozrywkę, lub żądają od niego posłuszeństwa nawet wbrew jego naturze. Pies, który nie słucha, ugryzie ze strachu, albo w obronie własnej, prawdopodobnie przez taką osobę zostanie przywiązany do drzewa w lesie, lub wyrzucony na ulicę, a często będzie wcześniej pobity. Przedmiotowe traktowanie można też spotkać u niektórych hodowców i rolników. Jak zwierze jest przydatne, to może być, ale kiedy jajek nie daje, na mięso się nie nada, mleka nie da, wozu nie pociągnie, przestaje szczekać na złodzieja, lub łapać myszy, przestaje być potrzebne. Często to los starych lub chorych zwierząt, którym odmawia się prawa do opieki na starość lub w chorobie. Ale przedmiotowe traktowanie to też kupno psa lub kota dla rozrywki dziecka. Kiedy pupil zaczyna przeszkadzać i robi się uciążliwy, wtedy dyskretnie można się go pozbyć, gubiąc go w lesie, zostawiając w schronisku, czy na ulicy.

      2. Konsumpcyjny styl życia. Konsumpcja króluje w naszych czasach. Powszechna jest ocena innych po tym ile mają, co na sobie noszą i za ile, gdzie  byli, na jakich plażach leżeli, jak wyglądają i spędzają czas. No i z kim, oczywiście. Wystarczy popatrzeć na portale społecznościowe, publikowane zdjęcia. Cóż, lubimy się chwalić... Taki styl lansuje też większość gazet, celebrytów. Posiadanie zwierząt w takim wypadku zdecydowanie przeszkadza, no chyba, że się ma pupila, którego można włożyć do torebki, gustownie ubrać i pokazać się z nim jak z kolejnym gadżetem.  Można mieć jeszcze pupila modnego, bo wyraźne są też mody na określone rasy psów.  Jeżeli częstym źródłem naszych decyzji jest właśnie motywacja "konsumpcyjna", którą bardziej psychologicznie można określić narcystyczną, to biedne są czasem te pupile. W stylu konsumpcyjnym człowiek łatwo ulega konsumpcyjnemu chciejstwu, wkurzając się na przeszkody, które mu to chciejstwo ograniczają. Tak więc jeśli pupil przeszkadza wygodnemu życiu, rodzinnym wyjazdom wakacyjnym, lotom na Fuerteventurę, czy w inne modne miejsce, to się go trzeba pozbyć, bo przeszkadza, nie pasuje do stylu życia. I pupil trafia do schroniska. Znam też inne sytuacje, że osoby po rozstaniu nie były już zainteresowane opieką nad zwierzęciem, które wcześniej kupiły i zwierzak znowu szukał właściciela. Bo razem to się można pochwalić posiadanym stworem, ale już jak się jest osobno, to zainteresowanie nim spada do zera. Zapomnieli, że wzięcie za coś odpowiedzialności, poświęcenie uwagi, czasu, sił drugiej osobie, jak i zwierzęciu to cnoty, a nie przykry obowiązek. A cnoty to już nie konsumpcja, tylko zupełnie inna bajka, o której niestety jakoś mało słychać w naszych czasach...

      3. Prymitywne podejście do zwierząt, oparte na przesądach i niedouczeniu.  Brak wiedzy, lub zła wiedza to niestety częsty powód złego traktowania zwierząt. Bo przy takim myśleniu, to pająka trzeba zabić, przed nietoperzem trzeba chronić włosy, a pies to sam się wyżywi i utrzyma przy życiu, więc po co o niego dbać. Niestety to częsty obrazek smutnego losu psów i kotów wiejskich. Jak nie wiadomo co z psem zrobić, to się go wyrzuca, topi w rzece, lub stawie (niestety wciąż dość częsty los szczeniaków i kociaków), lub przywiązuje do drzewa w lesie. Pamiętam jak kiedyś dałam wiejskiej rodzinie suchą karmę dla Burka przy budzie i chyba z 3 razy powtarzałam aby miał wodę w misce, bo to bardzo ważne. Mam nadzieję, że pamiętali (bo nie wyglądali na takich co złą wolę mięli). Edukacja, to jedyne co może pomóc w tej sytuacji. Ostatnio znany też był na fejsbuku przypadek psa Gucia uwiązanego przy budzie na środku pola, na totalnym pustkowiu (wśród innych łąk i pól). Miał przeganiać gęsi, które niszczyły uprawy. Zainteresowali się nim obrońcy praw zwierząt i co się okazało, rodzina w zasadzie o Gucia dbała, lubiła go, wcześniej trzymała w domu i na podwórku, tylko im się wydawało, że pies tak może mieszkać kilka tygodni na środku pola i gęsi przeganiać...

      A przy okazji warto się zastanowić jakie motywacje nami kierują w życiu? I czy potrafimy się powstrzymać od działania, kiedy u jego genezy tkwią złe motywy (np. silna złość, zazdrość, skupianie się na swojej wartości)? Ale to już czasami temat na psychoterapię ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      czwartek, 27 czerwca 2013 19:02
  • sobota, 22 czerwca 2013
    • Notka już prawie wakacyjna

      Wiem, wiem, że jest ktoś kto czeka na nowe notki, a pewnie i inni, którzy też zaglądają w poszukiwaniu kolejnego wpisu, lecz nie komunikują mi tak ostro, że czekają ;)  A tu cisza... Nie piszę, bo za bardzo nie ma o czym pisać. O rytualnym uboju zwierząt nie będę pisać, bo inni już sporo na ten temat napisali, nic mnie ostatnio nie spotkało takiego, co by ruszyło moje szare komórki w celu wygenerowania nowego psiego lub ekologicznego wpisu, moje zwierzęta żyją spokojnie, bez ekscesów, ot, taka codzienna norma. A może to przez ten upał tak się już wakacyjnie i lekko leniwie zrobiło? Niemniej to chyba taka przypadłość lata, że nie ciągnie mnie do internetu i jak tylko znajdę wolną chwilę, to przeprowadzam się do ogrodu i na działkę.

      Dla wytrwałych, dzisiejsze  zdecydowanie już letnie zdjęcia działkowe, czyli ogrodowi mieszkańcy, kwiatki i czuwająca nad wszystkim Kika :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Notka już prawie wakacyjna”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      sobota, 22 czerwca 2013 21:44
  • sobota, 15 czerwca 2013
    • "Głaskane, tuczone, zabijane" Anton Rotzetter

      Czekając na złożenie wniosku paszportowego moich dzieci (a czeka się w Poznaniu dobrych kilka godzin), zajrzałam do Księgarni Św. Wojciecha a tam... książka, której wyglądałam od dłuższego czasu. Publikacja dotycząca wegetarianizmu, obronie praw zwierząt napisana przez katolickiego duchownego. Kilka lat temu pojawiła się świetna książka poświęcona tej samej tematyce, ale pisana przez anglikańskiego teologa (Andrew Linzey "Teologia Zwierząt"). Publikacji katolickich, jak na lekarstwo. Czyżby Kościół katolicki miał w nosie ekologie, to co dzieje się z Ziemią, zwierzętami, ubożeniem części świata? Ta książka to właśnie odpowiedź na moje pytania i rozrachunek m.in ze współczesnymi katolikami, którzy  uciekają od wnikliwego  spojrzenia pod kątem etyki chrześcijańskiej na negatywne procesy globalizacji. "Głaskane, tuczone zabijane" napisał Anton Rotzetter szwajcarski kapucyn, teolog, współzałożyciel Instytutu Zoologii Teologicznej i prezes szwajcarskiej sekcji organizacji AKUT (Inicjatywa Kościół i Zwierzęta). Kapucyni (Bracia Mniejsi) to zakon, którego patronem jest św. Franciszek i właśnie do tez głoszonych przez św. Franciszka, jak i fragmentów Biblii odwołuje się w swojej książce Anton Rotzetter. A pisze nie tylko o zwierzętach i naszym współczesnym stosunku do nich. Autor rozprawia się z obecnymi tendencjami światowymi dotyczącymi degradacji naszej planety, rolnictwa i produkcji żywności opanowanych przez wielkie koncerny, wprowadzaniu modyfikowanych genetycznie roślin, masowej hodowli zwierząt i ubojni, czyli z traktowaniem tego co zostało nam dane jako piękny dar, a zostało w obecnym czasie zdegradowane do przedmiotu konsumpcji kosztem innych ludzi, zwierząt i samej Ziemi.

      Książka składa się z czterech części. W pierwszej autor opisuje różne sposoby traktowania zwierząt we współczesnym świecie: wciąż obecne w wielu krajach doświadczenia na zwierzętach, masowe hodowle i ubojnie, niehumanitarny transport zwierząt, okrutne wykorzystywanie ich w sztuce. Ta część to próba pokazania, że w wielu przypadkach zaczęliśmy traktować zwierzęta przedmiotowo, jako coś dla nas, co ma nam służyć, a nie podmiotowo, jako odrębne istoty mające prawo do swojego, godnego życia. To co najbardziej ujęło mnie w tej części to wołanie autora o miłość do stworzenia, wszelkiego rodzaju, tak jak czynił to św. Franciszek. Autor potrafi krytycznie spojrzeć i na tych co bagatelizują i unikają konfrontacji z przyjrzeniem się okrucieństwu jakie współczesna machina doświadczalno-produkcyjno-handlowa czyni ze zwierzętami, jak i na tych ekologów, którzy kochają wybiórczo, bo broniąc praw zwierząt potrafią  być nienawistni do ludzi. Celem nadrzędnym jest miłość do wszelkiego stworzenia, a nie sama walka o prawa zwierząt. Niemniej kierując się tą miłością powinniśmy zauważać jej braki w konsumpcyjnym stylu życia w obecnym świecie i szkody jakie z takiego stylu zycia dla świata wynikają. Czy wiedzieliście, że nadmierna produkcja i spożycie mięsa we współczesnym świecie prowadzi do głodu i ubóstwa wielu ludzi? Czy myśleliście o tym, że masowe hodowle przyczyniają się nie tylko do głodu części ludzi, ale i do degradacji środowiska (nadprodukcji dwutlenku węgla, metanu)? O tym można właśnie przeczytać w tej książce.

      Jej druga część ("Jak powinniśmy traktować zwierzęta"), to próba przyjrzenia się z punktu widzenia etyki problemom, z którymi jesteśmy konfrontowani we współczesnym świecie. Jak dla mnie ta część jest najciekawsza. Autor wskazuje rozumowe argumenty, które mają stać się etycznymi wskazaniami dla stwierdzeń teologicznych (zwierze jest stworzeniem Bożym), filozoficznych (zwierze jest celem samo w sobie) i empirycznych. Nie ucieka od przyznania, że w chrześcijaństwie nie ma zakazu spożywania mięsa, jednak współczesna rzeczywistość i to co się dzieje ze światem dalekie jest od głównej idei chrześcijaństwa, idei franciszkańskiej, czyli miłości. Bo to miłość właśnie ma motywować nas do takich wyborów, aby nasze życie nie przyczyniało się do cierpienia i zagłady innych istot i świata. Aby przez naszą mięsożerność nie prowadzono masowych hodowli bydła, drobiu, trzody, gdzie zwierzęta żyją dla naszych, konsumpcyjnych celów w niehumanitarnych warunkach, a nie dla celów jakie mają same w sobie. Aby przez naszą mięsożerność nie trzeba było karczować lasów tropikalnych w celu poszerzania terenów pod uprawy paszy dla bydła, bo pozbawiamy w ten sposób bytu wielu miejscowych ludzi, którzy żyli z własnych poletek i pracy w lokalnym środowisku. Aby przez utrzymywanie wielkich stad zwierząt służących jedynie do zjadania nie przyczyniać się do globalnego ocieplenia klimatu.  W tej części można też dowiedzieć się czym jest "wirtualna woda" i  "ślad ekologiczny". Mam wrażenie, że ta część to takie wyprowadzanie nas z naszego małego świata w świat globalny, z jego problemami i negatywnymi zjawiskami, o których często nie myślimy. Autor zachęca nas do przemyślenia własnego stanowiska i postawy, do skonfrontowania się z tym na ile miłość do stworzenia i świata kieruje naszymi przekonaniami i na ile dla tej miłości będziemy mogli zrezygnować z własnych przyzwyczajeń.

      Trzecia część książki ("Polityka na rzecz zwierząt") to przegląd organizacji i środowisk: społecznych, religijnych, politycznych w kierunku możliwości ich działania na rzecz poprawy bytu ludzi i zwierząt. Rotzetter zachęca do wegetarianizmu, jako postawy wynikającej z miłości do świata i dbałości o stan Ziemi, ludzi, zwierząt. W swoich poglądach jest bardzo radykalny, wzywa np. wspólnoty zakonne do bezwzględnego wegetarianizmu.

      Czwarta część ("Bóg kocha zwierzęta"), to poszukiwanie u źródeł, czyli cytaty z Biblii, z dzieł św. Franciszka i ich tłumaczenie pod kątem dbałości o świat stworzony. " Czy odnosimy się do świata stworzonego na sposób ojcowski i macierzyński, niczym ogrodnicy, opiekujący się przyrodą nieożywioną, roślinami, zwierzętami i innymi ludźmi?  A może już zerwaliśmy nasze więzi z Bogiem i absolutyzujemy samych siebie? Może popadliśmy w manię wielkości i uważamy, że wolno nam wszystko?" Takie pytania padają w tej części, ale też i odpowiedzi. Wystarczy tylko ją przeczytać :)

      Dla kogo ta książka? Zwłaszcza dla tych co jeszcze mięso jedzą, choć dla nich może być momentami bolesną konfrontacją z przykrą rzeczywistością. Ale też i dla wegetarian, bo poszerza spojrzenie na współczesne, globalne problemy.  To co dla mnie w niej najważniejsze, to nie samo niejedzenie mięsa, tylko miłość i współodpowiedzialność za stan naszego świata, leżąca u podstaw takiej decyzji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „"Głaskane, tuczone, zabijane" Anton Rotzetter”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      sobota, 15 czerwca 2013 20:47
  • wtorek, 11 czerwca 2013
    • Remont

      Miał trwać tydzień. Jutro będzie trwać 3 tygodnie...

      Zdecydowanie my-ludzie mamy go bardziej dość niż psy. Te bawią się całkiem nieźle: o 7 rano radośnie witają ekipę remontową, mają uciechę, kiedy zabawka, lub kość zaplącze się w wyłożone w całym mieszkaniu folie (ja mam już mniejszą, kiedy je ponownie rozkładam), śpią na kartonach (z braku legowisk), towarzyszą w posiłkach nie tylko nam, ale i panom malującym. Od czasu do czasu zmienią barwę, Teri głównie ogona i boków, Kika uszu. A ja już nie jestem Psią Pańcią, tylko... Szefową. I jak jeszcze jeden dzień usłyszę: "Szefowa, mamy problem...", to moja anielska cierpliwość pryśnie jak farba z wałka. Więc wybaczcie mi, że nie stać mnie na bardziej pasjonujący wpis na blogu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Remont”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 czerwca 2013 20:01

Kalendarz

Listopad 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

tekst alternatywny

Szczypta Świata - produkty Fair Trade, yerba mate, muzyka Putumayo, chusty do noszenia dzieci, biżuteria etniczna Psy, rasy psów, pies w hodowli, psy rasowe, wszystko o psach PustaMiska - akcja charytatywna

Opcje Bloxa