Psia Terapia

W dżungli życia,w życia buszu zawsze Ci pomogą cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon . L.J.Kern

Wpisy

  • środa, 05 marca 2014
    • Śpię dalej...

      Wypada kilka słów wyjaśnienia odnośnie dalszego pisania, bądź jego braku. Podjęłam decyzję, że jednak pisania dalej nie będzie. Dobrze mi z tym niebytem internetowym i przyznaję, że ciężko mi teraz pomyśleć, że miałabym wrócić do kieratu mobilizowania się do sporządzania nowych notek. Cały czas mam też poczucie, że to co miało być napisane, już zostało utrwalone w tym blogu, a nie jest moim bezpośrednim celem epatowanie  Czytelników moim prywatnym życiem.

      Z nowości zimowych podzielę się jedynie jeszcze informacją, że  powiększyło się nasze stado o... "prosiaczka", czyli świnkę morską, nazwaną Irokezem (w związku ze sterczącą, białą  fryzurką). Z przerażeniem patrzę też na swoje myślenie, że jak już się wdepnie w jednego "prosiaka", to pewnie drugi i trzeci wydaje się możliwy do ogarnięcia ;)

      Rozczarowanych moją decyzją przepraszam. A wszystkim  życzę pozytywnej nadwrażliwości w patrzeniu na otaczający świat, nie tylko wiosną :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Śpię dalej...”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      środa, 05 marca 2014 17:25
  • wtorek, 08 października 2013
    • Przerwa

      Spaceruję z psami po parku i kadruje jesień. Nie aparatem, bo marny ze mnie fotograf. Wolę zapamiętać te ujęcia, a wyobraźnia z czasem i tak uczyni je ładniejszymi. Rano prześwitujące przez liście promienie słońca, skapującą z drzew wodę, lecące z drzew suche liście, które kręcą się na wietrze, jakby z tym wiatrem tańczyły, a nie zapadały w jesienny odpoczynek.

      Na działce szukamy grzybów, a jak znajdziemy jakiegoś czarnołebkowego maluszka, to cieszymy się z Dzidzią jakbyśmy jakiś skarb znalazły.

      Kaśka biega po parku i wypatruje nowych kaczek. Przypatruję się ludziom karmiącym owe kaczki i myślę, czy będą o nich pamiętać za dwa miesiące? I już myślę o tym, że trzeba je będzie znowu dokarmiać.

      A, że zimno, zasmarkanie... Trudno, taki urok jesieni. Na pociechę Teri targa ze spacerów gałęzie, które potem spalamy w kominku.

      Kiedy myślę, że miałabym znowu coś na blogu napisać, to mam wrażenie, że równie dobrze można sięgnąć po archiwalne zdjęcia, archiwalne notki o grzybobraniu, spacerach po lesie, kąpiących się psach i ptakach. Bo to życie tak się jakoś cyklicznie układa i wcale mnie to nie martwi, przeciwnie, jest w tym jakiś urok i mądrość. Zatrzymałam się w miejscu, kiedy myślę, że to co mogłam pokazać, to pokazałam i trudno mi ostatnio coś napisać. Wiem, że zmartwię tym pewnie jedną osobę, która tu dość często zaglądała, a pewnie i innych stałych Czytelników, ale po przemyśleniu postanowiłam sobie zrobić pisarską przerwę. Taka moja blogowa jesień, pewnie też i zima. Nie zarzekam się, może odżyje za jakiś czas, ale na razie nowych notek nie będzie. Dziękuję wszystkim co tutaj zaglądali, a zwłaszcza komentowali. Pięknej jesieni życzę... :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (11) Pokaż komentarze do wpisu „Przerwa”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 października 2013 10:01
  • poniedziałek, 16 września 2013
  • środa, 04 września 2013
    • O kociej dziurze i kościach żyrafy

      Chyba nie mogę zaskoczyć trybem wrześniowym. Wciąż wracam do wakacji. A wrzesień bogaty w wydarzenia, zebrania dziecięce, psychologiczne konferencje i użeranie się ze zbuntowanym przedszkolakiem (to tak aby do końca do rymu nie było). Weny do pisania czegokolwiek znaleźć nie mogę, za to krąży mi po głowie pomysł nauki języka włoskiego. Tak, tak nie mogę wyjść z wakacji...

      Tak więc dziś ponownie wakacyjne reminiscencje w postaci odwiedzin w małym miasteczku, które prawie jak większość w Toskanii, ma swoje stare centrum z kilkoma ulicami i romański kościół (romański z zewnątrz, bo w środku chyba dominował wystrój barokowy lub dziwny eklektyzm). Montemerano. Urzekło mnie nie tylko ową kocią dziurą. Ale od początku. Są takie miejsca, które wzbudzają ciekawość nie tym co mają, ale czego im brakuje. I tak jest z Montemerano, małym miastem na południu Toskanii, które słynie z obrazu Madonny z wyciętą na dole obrazu dziurą dla wchodzenia i wychodzenia kota - "Madonna della gattaiola" (Madonna od kociej dziury). I pewnie gdyby nie ta dziura niewiele osób odwiedziłoby to miejsce. A warto. Jechaliśmy zobaczyć ową kocią dziurę, w drodze do znanego tufowego miasta Pitigliano i muszę przyznać, że Montemerano zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Zauroczyło spokojem (a nie martwotą jak to w wielu innych maleńkich i pięknych miastach miałam wrażenie) i wnętrzem kościoła San Giorgio (św Jerzy, jest bardzo popularnym świętym w tym rejonie). Ciężko nam było zaparkować naszym 7 osobowym grzmotem na małym parkingu pod murami starego miasta, bo pierwsza część parkingu była owszem wolna, ale dla mieszkańców, a druga dla przybyłych, dość mocno zajęta i strasznie wąska. W Toskanii trzeba docenić urok maleńkich osobówek i koszmarem może stać się jazda wielkim rodzinnym, autem (ale co począć jak się jest rodziną wielodzietną z psem na dodatek :)))

      Wejście z murem za którym urokliwie, jak na obrazach można było podziwiać okolicę:

      Sam kościół powalił mnie od wejścia penaptykiem z 1458 roku "Madonna z Dzieciątkiem i świętymi" Sano di Pietro i ... muzyką, która sączyła się z głośników. Po kościele krążył chyba kościelny, który na nasz widok uśmiechnął się i dyskretnie nas zostawił odchodząc do zakrystii. Nie mam zbyt wielkiego pojęcia o malarstwie, ot takie zwyczajne, co nieco wykształconego humanistycznie laika, ale przyznam się w tym miejscu do mojej miłości do ikon. I owy ołtarzowy penaptyk  troszkę skojarzył mi się z wschodnimi ikonostasami, do których pałam ogromną fascynacją, stąd to zaskoczenie po wejściu do kościoła. Sam obraz "Madonny od kociej dziury" jest z prawej strony. Przy nim lampki, które można za datkiem odpalić (jak to nowoczesność potrafi wyprzeć starą dobrą świecę...). Obraz został namalowany w XV wieku przez Mistrza z Montemerano i prawdopodobnie był znacznie większy i przedstawiał scenę Zwiastowania. Obecnie nie ma już części z Aniołem Gabrielem, pozostała tylko Madonna z dziurą. A skąd ta dziura? Prawdopodobnie deska została wykorzystana jako drzwi do piwnicy, lub spichlerza a, że w takich miejscach lubią przebywać myszy, to właściciel wyciął w niej dziurę dla kota, aby owe myszy łapał. Myślę sobie, że taka historia jest całkowicie prawdopodobna we Włoszech, gdzie na każdym kroku można natknąć się na średniowieczne pozostałości, a maleńkie miasta mogą poszczycić się nieraz i dwoma kościołami z XII czy XIII wieku, więc takie XV wieczne malowidło, mało znanego artysty mogło kiedyś odegrać bardzo pożyteczną rolę, a nie tylko dekoracyjną.

      Poza tym zaskoczeniem były też pozostałości przedziwnych fresków na ścianach, które wyglądały jak ilustracje do dziecięcych baśni, troszkę strasznych, bo głównie ze smokami i diabłami. Ale nie jest rolą tego bloga opisywanie uroków Toskanii, więc na koniec kilka fotek z ulic Montemerano i koniec z wakacjami, wracam do zimnego miasta nad Wartą.

      No i gdzie ta żyrafa? Aaaa, będzie. A wszystko za sprawą Nastolatka, który wkroczył dzielnie w etap technikum weterynaryjnego. Zakupiłam mu już kitel, bo w czarnej domowej dziurze zaginęły moje dawne białe ubranka z czasów, kiedy to w ZOZ-ie pracowałam. A jak już owy kitel Nastolatek miał, to z radością poinformował mnie, że na zajęciach będzie oglądał nie tylko kości psów, kotów, krowy i konia, ale i ... żyrafy. No i teraz wszyscy są bardzo ciekawi tej żyrafy, a Nastolatek wzbudza zazdrość wśród kolegów licealistów, którzy żyrafy na zajęciach nie oglądają, tylko siedzą nad poszerzoną matematyką i fizyką ;)

      Poza tym Kika po wakacjach musiała niestety odwiedzić dentystę (czyt. weterynarza) co skończyło się dla niej  nie tylko czyszczeniem, ale i rwaniem górnych zębów trzonowych. Przy okazji usłyszałam, że mamy niezwykle żywotnego psa, ciężko go było uśpić, a potem rwał się na nogi niezwykle szybko. Taka to ciekawość małego teriera, zupełnie inna niż Terego- flata, który pada już na widok strzykawki u weterynarza ;)

      A kiedy znowu coś napiszę nie wiem, czekam na wenę.

      PS. A dla wnikliwych obserwatorów zagadka, na którym zdjęciu jest mój mąż? ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „O kociej dziurze i kościach żyrafy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      środa, 04 września 2013 17:22
  • poniedziałek, 26 sierpnia 2013
    • Koty

      Toskania to kraj kotów. Większość piękna, zadbana. Zdecydowanie mniej tu zabiedzonych, chorych kotów na ulicach niż u nas, czy w Chorwacji, gdzie taki widok uderzył mnie przed rokiem. Koty siedzą sobie na skwerkach, murkach, środkach ulic, krzesełkach kawiarni, kwietnikach. Wszyscy je mijają, wystawiają miseczki z jedzeniem i piciem pod kamiennymi murami domów i czasem tylko przeganiają kiedy auto chce przejechać przez wąskie uliczki jakiegoś Toskańskiego miasteczka. Widziałam nawet grupę młodych Włochów, którzy na małego biało-czarnego kotka próbowali poderwać  kelnerki z pobliskiej kawiarni. Kelnerki jednak zapracowane były, a może adoratorzy mało atrakcyjni, bo wkrótce zabrali kotka do auta i odjechali.

      Wszystkie zdjęcia kotów z różnych miasteczek południowej Toskanii.

      Kota mieliśmy też koło domu, w którym mieszkaliśmy. Takiego wiejskiego, chyba przychodzącego do nas z pobliskich gospodarstw. Początkowo przychodził nocą, czasem miauczał pod domem, a w przedostatni dzień naszego pobytu, znalazłam go... w kuchni, przy misce Kiki. Takiego mam czujnego psa, że przespał na fotelu odwiedziny kota i nawet pozwolił mu się dobrać do swojej karmy :)

       

      Bezdomnych, wałęsających się psów nie spotkałam. Sporo natomiast psów-turystów, siedzących z państwem w kawiarniach, wieczorem chodzących na pizzę, czy miejskich psów wychodzących na spacer na miejskie skwerki i parki (zazwyczaj rasowych). Kikopodobniaka na rowerze udało mi się sfotografować w Castiglione della Pescaia i należał do Włoszki, która po rozmowie w kawiarni z koleżanką, zapakowała go do rowerowej klatki i odjechała.

      Wydaje się, że Toskania to kraj przyjazny zwierzętom, choć dla mnie czasem kraj kontrastów. Z psem można właściwie wszędzie wejść, mimo, że na drzwiach widnieje zakaz wchodzenia z psami (zazwyczaj nieprzestrzegany). Powszechne są plaże dla psów. Od grudnia we Włoszech jest prawo zobowiązujące Włochów do udzielenia pomocy rannemu zwierzęciu na drodze, podobnie jak człowiekowi. Liczne są punkty weterynaryjne. Spotkałam też pod Grosseto schronisko dla psów, gdzie psiaki przebywały w kojcach, pod matami osłaniającymi je od słońca, choć osobę opiekującą się widziałam raz, a trasa ta była naszym częstym miejscem przejazdów. Podobno niedaleko Grosseto jest też drugie schronisko (chyba pod opieką WWF)  tym razem dla zwierząt dzikich, często egzotycznych, które zostają porzucane jak dorastają i stają się niebezpieczne. Toskania to też liczne polowania i łby dzików i danieli wiszące zarówno w domu, w którym mieszkałam, jak i przy sklepach. To przepołowione owce i jagnięta (o rozbrajającej nazwie agnello, czytaj aniello), które można kupić razem z głową (bo mózg zwierzęcy w cenie). No i kraj wielkich, rogatych krów ( zwłaszcza region zwany Maremmą), które co się tu oszukiwać hodowane są na przepyszną podobno wołowinę. I być może "nasze owce" też pasły się na pobliskich wzgórzach czekając na przepołowienie i zjedzenie, choć ja wolałam myśleć, że czekając tylko na postrzyżyny, aby z ich miękkiej wełny robić piękne, włoskie marynarki.

      A w kolejnym wpisie o kociej dziurze w romańskim kościele.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Koty”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      anna.schmidt
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 sierpnia 2013 14:45

Kalendarz

Wrzesień 2016

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

tekst alternatywny

Szczypta Świata - produkty Fair Trade, yerba mate, muzyka Putumayo, chusty do noszenia dzieci, biżuteria etniczna Psy, rasy psów, pies w hodowli, psy rasowe, wszystko o psach PustaMiska - akcja charytatywna

Opcje Bloxa