Psia Terapia

W dżungli życia,w życia buszu zawsze Ci pomogą cztery łapy, para uszu, oczy, nos i ogon . L.J.Kern

Wpis

sobota, 15 czerwca 2013

"Głaskane, tuczone, zabijane" Anton Rotzetter

Czekając na złożenie wniosku paszportowego moich dzieci (a czeka się w Poznaniu dobrych kilka godzin), zajrzałam do Księgarni Św. Wojciecha a tam... książka, której wyglądałam od dłuższego czasu. Publikacja dotycząca wegetarianizmu, obronie praw zwierząt napisana przez katolickiego duchownego. Kilka lat temu pojawiła się świetna książka poświęcona tej samej tematyce, ale pisana przez anglikańskiego teologa (Andrew Linzey "Teologia Zwierząt"). Publikacji katolickich, jak na lekarstwo. Czyżby Kościół katolicki miał w nosie ekologie, to co dzieje się z Ziemią, zwierzętami, ubożeniem części świata? Ta książka to właśnie odpowiedź na moje pytania i rozrachunek m.in ze współczesnymi katolikami, którzy  uciekają od wnikliwego  spojrzenia pod kątem etyki chrześcijańskiej na negatywne procesy globalizacji. "Głaskane, tuczone zabijane" napisał Anton Rotzetter szwajcarski kapucyn, teolog, współzałożyciel Instytutu Zoologii Teologicznej i prezes szwajcarskiej sekcji organizacji AKUT (Inicjatywa Kościół i Zwierzęta). Kapucyni (Bracia Mniejsi) to zakon, którego patronem jest św. Franciszek i właśnie do tez głoszonych przez św. Franciszka, jak i fragmentów Biblii odwołuje się w swojej książce Anton Rotzetter. A pisze nie tylko o zwierzętach i naszym współczesnym stosunku do nich. Autor rozprawia się z obecnymi tendencjami światowymi dotyczącymi degradacji naszej planety, rolnictwa i produkcji żywności opanowanych przez wielkie koncerny, wprowadzaniu modyfikowanych genetycznie roślin, masowej hodowli zwierząt i ubojni, czyli z traktowaniem tego co zostało nam dane jako piękny dar, a zostało w obecnym czasie zdegradowane do przedmiotu konsumpcji kosztem innych ludzi, zwierząt i samej Ziemi.

Książka składa się z czterech części. W pierwszej autor opisuje różne sposoby traktowania zwierząt we współczesnym świecie: wciąż obecne w wielu krajach doświadczenia na zwierzętach, masowe hodowle i ubojnie, niehumanitarny transport zwierząt, okrutne wykorzystywanie ich w sztuce. Ta część to próba pokazania, że w wielu przypadkach zaczęliśmy traktować zwierzęta przedmiotowo, jako coś dla nas, co ma nam służyć, a nie podmiotowo, jako odrębne istoty mające prawo do swojego, godnego życia. To co najbardziej ujęło mnie w tej części to wołanie autora o miłość do stworzenia, wszelkiego rodzaju, tak jak czynił to św. Franciszek. Autor potrafi krytycznie spojrzeć i na tych co bagatelizują i unikają konfrontacji z przyjrzeniem się okrucieństwu jakie współczesna machina doświadczalno-produkcyjno-handlowa czyni ze zwierzętami, jak i na tych ekologów, którzy kochają wybiórczo, bo broniąc praw zwierząt potrafią  być nienawistni do ludzi. Celem nadrzędnym jest miłość do wszelkiego stworzenia, a nie sama walka o prawa zwierząt. Niemniej kierując się tą miłością powinniśmy zauważać jej braki w konsumpcyjnym stylu życia w obecnym świecie i szkody jakie z takiego stylu zycia dla świata wynikają. Czy wiedzieliście, że nadmierna produkcja i spożycie mięsa we współczesnym świecie prowadzi do głodu i ubóstwa wielu ludzi? Czy myśleliście o tym, że masowe hodowle przyczyniają się nie tylko do głodu części ludzi, ale i do degradacji środowiska (nadprodukcji dwutlenku węgla, metanu)? O tym można właśnie przeczytać w tej książce.

Jej druga część ("Jak powinniśmy traktować zwierzęta"), to próba przyjrzenia się z punktu widzenia etyki problemom, z którymi jesteśmy konfrontowani we współczesnym świecie. Jak dla mnie ta część jest najciekawsza. Autor wskazuje rozumowe argumenty, które mają stać się etycznymi wskazaniami dla stwierdzeń teologicznych (zwierze jest stworzeniem Bożym), filozoficznych (zwierze jest celem samo w sobie) i empirycznych. Nie ucieka od przyznania, że w chrześcijaństwie nie ma zakazu spożywania mięsa, jednak współczesna rzeczywistość i to co się dzieje ze światem dalekie jest od głównej idei chrześcijaństwa, idei franciszkańskiej, czyli miłości. Bo to miłość właśnie ma motywować nas do takich wyborów, aby nasze życie nie przyczyniało się do cierpienia i zagłady innych istot i świata. Aby przez naszą mięsożerność nie prowadzono masowych hodowli bydła, drobiu, trzody, gdzie zwierzęta żyją dla naszych, konsumpcyjnych celów w niehumanitarnych warunkach, a nie dla celów jakie mają same w sobie. Aby przez naszą mięsożerność nie trzeba było karczować lasów tropikalnych w celu poszerzania terenów pod uprawy paszy dla bydła, bo pozbawiamy w ten sposób bytu wielu miejscowych ludzi, którzy żyli z własnych poletek i pracy w lokalnym środowisku. Aby przez utrzymywanie wielkich stad zwierząt służących jedynie do zjadania nie przyczyniać się do globalnego ocieplenia klimatu.  W tej części można też dowiedzieć się czym jest "wirtualna woda" i  "ślad ekologiczny". Mam wrażenie, że ta część to takie wyprowadzanie nas z naszego małego świata w świat globalny, z jego problemami i negatywnymi zjawiskami, o których często nie myślimy. Autor zachęca nas do przemyślenia własnego stanowiska i postawy, do skonfrontowania się z tym na ile miłość do stworzenia i świata kieruje naszymi przekonaniami i na ile dla tej miłości będziemy mogli zrezygnować z własnych przyzwyczajeń.

Trzecia część książki ("Polityka na rzecz zwierząt") to przegląd organizacji i środowisk: społecznych, religijnych, politycznych w kierunku możliwości ich działania na rzecz poprawy bytu ludzi i zwierząt. Rotzetter zachęca do wegetarianizmu, jako postawy wynikającej z miłości do świata i dbałości o stan Ziemi, ludzi, zwierząt. W swoich poglądach jest bardzo radykalny, wzywa np. wspólnoty zakonne do bezwzględnego wegetarianizmu.

Czwarta część ("Bóg kocha zwierzęta"), to poszukiwanie u źródeł, czyli cytaty z Biblii, z dzieł św. Franciszka i ich tłumaczenie pod kątem dbałości o świat stworzony. " Czy odnosimy się do świata stworzonego na sposób ojcowski i macierzyński, niczym ogrodnicy, opiekujący się przyrodą nieożywioną, roślinami, zwierzętami i innymi ludźmi?  A może już zerwaliśmy nasze więzi z Bogiem i absolutyzujemy samych siebie? Może popadliśmy w manię wielkości i uważamy, że wolno nam wszystko?" Takie pytania padają w tej części, ale też i odpowiedzi. Wystarczy tylko ją przeczytać :)

Dla kogo ta książka? Zwłaszcza dla tych co jeszcze mięso jedzą, choć dla nich może być momentami bolesną konfrontacją z przykrą rzeczywistością. Ale też i dla wegetarian, bo poszerza spojrzenie na współczesne, globalne problemy.  To co dla mnie w niej najważniejsze, to nie samo niejedzenie mięsa, tylko miłość i współodpowiedzialność za stan naszego świata, leżąca u podstaw takiej decyzji.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
anna.schmidt
Czas publikacji:
sobota, 15 czerwca 2013 20:47

Polecane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

  • cer-era napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/16 18:52:48:

    Ciekawa recenzja i budzi sporo przemyśleń. Wydaje się, że autor podobnie jak Fromm uważa, że; "Miłość jest poszanowaniem życia we wszystkich przejawach". Wydaje się to jasne, ale takie jasne nie jest bo np. w samo życie wpisany jest też element destrukcji, w myśl tego trzeba szanować np. łańcuchy pokarmowe gdzie zabijanie by żyć jest normą, albo jak twierdzą psychoanalitycy to, że nie ma nigdy czystej miłości, jest zawsze z mniejszym lub większym elementem nienawiści. W jakimś stopniu wszyscy żyjąc przyczyniamy się do jakiegoś zniszczenia, zanieczyszczenia środowiska i cierpienia innych i zdaje się, że jedyne co możemy robić to reflektować i minimalizować to. Co dla kogo znaczy poszanowanie życia to indywidualne spojrzenie choćby np. czy apele odnośnie kastrowania zwierząt są raczej wyrazem odpowiedzialności, szacunku i troski, czy raczej nadodpowiedzialności, braku szacunku i okaleczaniem życia itp. problemy. Z ciekawością zajrzę do tej książki.

  • anna.schmidt napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/18 16:52:17:

    Cer-ero, myślę sobie, że teorie psychologiczne (np. Fromm, Freud) mają swoje źródło w rozmaitych wcześniejszych teoriach filozoficznych, np. w tłuczonym na 1 roku psychologii Arystotelesie lub różniącym się od niego Platonie (czy jeszcze się czyta "O duszy" Arystotelesa na studiach psychologicznych, czy to przypadłość moich lat studiów?). Ale rzeczywiście już po tych różnych "rozumieniach" pojęć widać, że słuszne mogą być Twoje rozważania "co dla kogo znaczy poszanowanie życia". Rotzetter też podejmuje takie filozoficzne dywagacje. A samo czytanie tej książki momentami dla mnie ciężkawe było, bo pisze troszkę nie w moim stylu, bardziej gazetowo, a mniej filozoficznie właśnie. A ja jak już pewnie co niektórzy spostrzegli lubię pofilozofować ;)

  • cer-era napisał(a) komentarz datowany na 2013/06/18 20:35:19:

    Nie wiem jak jest teraz, ale ja się jeszcze załapałam na Arystotelesa "O duszy";) Na pewno jest tak jak piszesz, że teorie zawsze powstają w jakimś kontekście i bazują na wcześniejszych teoriach innych autorów, którymi inspiruje się dany autor. Czasem różni autorzy do podobnych ogólnych wniosków dochodzą różnymi drogami mimo, że źródła mieli inne i pozornie różnym językiem mówią. Z drugiej strony pewne jasne na poziomie idei pojęcia, gdy są przekuwane w mnogość konkretnych sytuacji to są różnie interpretowane i już nie są tak jasne. Dlatego myślę, że tego typu książki jak recenzowana przez Ciebie inspirują do przemyśleń i pofilozofowania:)

Dodaj komentarz

Kalendarz

Październik 2018

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

tekst alternatywny

Szczypta Świata - produkty Fair Trade, yerba mate, muzyka Putumayo, chusty do noszenia dzieci, biżuteria etniczna Psy, rasy psów, pies w hodowli, psy rasowe, wszystko o psach PustaMiska - akcja charytatywna

Opcje Bloxa